Jak zrobić prawo jazdy?

prawo jazdy noweCzy w dzisiejszym świecie da się funkcjonować bez prawa jazdy? Właściwie to są taksówki, komunikacja miejska. Ale są też telefony stacjonarne i budki telefoniczne. A jakoś nikt nie wyobraża sobie życia bez ‘komórki’. Niezależnie od tego gdzie byłeś/byłaś kiedy wszyscy robili prawko, ciągle masz szansę nadrobić zaległości. Oto krótki opis tego co Cię czeka.

Która szkoła jazdy?
Zdobywanie uprawnień do kierowania pojazdami zaczynamy od wyboru Ośrodka Szkolenia Kierowców. Każdy z nich organizuje kursy dla przyszłych kierowców. Nie każda jednak oferuje usługi na równym wysokim poziomie. Przede wszystkim nie należy kierować się ceną, która waha się tylko w niewielkim stopniu i mało istotnymi czynnikami jak np. odległość. Do siedziby szkoły będziemy chodzić tylko kilka dni na zajęcia teoretyczne. OSK z poza dużych miast często słabiej przykładają się do swojej pracy bo ‘u siebie’ i tak mają monopol na kursantów. Jazdy wtedy odbywają się w kilka osób – jedna osoba siedzi za kierownicą, reszta przesiadując z tyłu czeka po kilka godzin na swoją kolej. Z i tak ubogiej liczby godzin odliczane są dodatkowe dojazdy i powroty po nic nie wnoszącej trasie. Taka nauka jest nie tylko mało efektywna i bardziej stresująca kiedy ktoś nam ciągle patrzy na ręce, ale wręcz niezgodna z przepisami – w ‘eLce’ nie może być nikogo poza instruktorem i kierującym kursantem (z kilkoma wyjątkami np. praktykanta na instruktora). Przy wyborze szkoły należy kierować się przede wszystkim opiniami znajomych, renomą, wizerunkiem na jaki szkoła pracuje.

Ile to kosztuje?
Cena kursu oscyluje w okolicach 1200zł. Szkoły oferują różne promocje i upusty, chociażby darmowe badania lekarskie dla uczniów i studentów. Normalnie takie badania to wydatek rzędu 50zł. Kolejne wydatki jakie należy doliczyć do ceny samego kursu to koszt umówienia egzaminu. Obecnie cena egzaminu łączonego, czyli teoretyczny i praktyczny w jednym terminie, wynosi 134zł. Pojawiły się jednak informacje o nadchodzącym podwyższeniu tej opłaty. W przypadku nie zaliczenia egzaminu, za kolejne płacimy już równowartość poprawki samej części praktycznej, czyli 112zł. Jeżeli przed kolejnym podejściem zdecydujemy się na jazdy dodatkowe, będziemy musieli za nie zapłacić 40zł od godziny. Po każdym co trzecim nie zdanym egzaminie jesteśmy zmuszeni do odbycia kursu doszkalającego – 5 godzin dodatkowych zajęć praktycznych. To samo tyczy się części teoretycznej egzaminu.

Chociaż wspomniana cena kursu jest utrzymującym się od dłuższego czasu standardem, to niektóre ośrodki swojej szansy przebicia się na rynku szukają w zaniżaniu tej stawki. Przeważnie jest to jednak okupione jakością usług. Cena 1200zł nie została wyssana z palca i już teraz jest utrzymana na minimalnym opłacalnym poziomie. Dlatego chociaż można znaleźć oferty kursów nawet w granicach 1000zł to należy liczyć się, że właściciel ośrodka na czymś oszczędza. Może na stanie technicznym auta, na którym się szkolimy, może na wynagrodzeniu instruktora, a co za tym idzie jego motywacji do pracy. Czy taka oszczędność na samym kursie opłaci się w przyszłości? Być może tak, a być może później nadpłacimy to z nawiązką w kosztach kolejnych egzaminów i godzin dodatkowych.

Jak wygląda kurs?
Podstawowy kurs, którego odbycie wymagane jest przed przystąpieniem do egzaminu składa się z aż (lub tylko) 60 godzin zajęć. Kurs dzielony jest po połowie na części teoretyczną, czyli wykłady, oraz praktyczną. Na wykładach poznajemy przepisy, znaki i zasady poruszania się po drogach itd. ‘Teoria’ przeważnie przerabiana jest w ciągu tygodnia i kończy się egzaminem wewnętrznym. Przez kolejne 30 godzin instruktor będzie starał się przygotować nas do samodzielnego prowadzenia auta oraz (lub przede wszystkim) pozytywnego zaliczenia egzaminu..

Dlaczego na kursie uczymy się przede wszystkim pod egzamin? Ponieważ jest on bardzo wymagający i ustawowe 30 godzin nie pozwala na wyszkolenie kursanta na w 100% pewnego siebie kierowcę. Instruktor rozliczany jest ze zdanego egzaminu, a do tego trzeba przede wszystkim jazdy ściśle (do przesady) zgodnej z przepisami. Przez to osoby bez naturalnych predyspozycji do prowadzenia samochodu po 30 godzinach często pokonują skrzyżowania na pamięć. Zdadzą, ale co będzie kiedy wyjadą poza już ‘objeżdżone’ miasto? Tą pewność siebie w większości nabywamy dopiero jeżdżąc już samemu, po setkach i tysiącach kilometrów. Niestety taki tok nauki narzuca mała liczba godzin i wymagania egzaminu. Nadgorliwość egzaminatorów bywa tak duża, że ‘starzy’ kierowcy, z setkami tysięcy przejechanych kilometrów, prawdopodobnie nie zdaliby egzaminu na prawo jazdy.

Egzamin
Kiedy już po odbyciu kursu czujemy się przyszłymi mistrzami kierownicy, przychodzi długo oczekiwany dzień egzaminu. Na prawdę długo oczekiwany, gdyż w sezonie, czyli w okresie wakacyjnym, okres oczekiwania na swój termin może wynosić ponad miesiąc. Podczas egzaminu będziemy musieli zaliczyć część teoretyczną oraz praktyczną, czyli tzw. obsługę, jazdę po łuku, ruszanie na wzniesieniu i jazdę po mieście.

Część teoretyczna to testy przeprowadzane na przystosowanych komputerach WORD. Maszyna losuje dla nas 18 pytań, w których możemy popełnić tylko 2 błędy. Po zaliczonych testach udajemy się na plac manewrowy. Tutaj musimy pokazać egzaminatorowi, że znamy się na obsłudze samochodu – w dużym uproszczeniu. Mianowicie wskazujemy jeden wylosowany element z pod maski auta (np. zbiornik płynu hamulcowego) i tłumaczymy jak sprawdzić jego stan. To samo tyczy się oświetlenia – losujemy np. światła przeciwmgłowe, musimy je włączyć i sprawdzić czy działają wskazując je egzaminatorowi. Ten etap to przeważnie formalność. Następnie czeka nas jazda po łuku, czyli formalnie: jazda po pasie ruchu do przodu i do tyłu. Musimy przejechać krótki wyznaczony skręcający odcinek trasy, bez zatrzymania lub najechania na linie i pachołki. Ostatnią rzeczą, która nas czeka na placu to ruszanie pod górkę z użyciem hamulca ręcznego. Samochód nie może stoczyć się do tyłu więcej niż 20cm. Przydatne do późniejszego wyjeżdżania z podziemnego garażu w galerii handlowej.. Wszystko zaliczone – jedziemy na miasto. Teraz przez około 45 minut musimy poruszać się po drogach absolutnie zgodnie z przepisami i odpowiednią dynamiką jazdy. Musimy m.in. przejechać przez różne rodzaje skrzyżowań, wykonać zawracanie, parkowanie, pokazać, że pamiętamy o najdrobniejszych szczegółach i panujemy nad autem. To wszystko w dużym stresie. A wystarczy zatrzymać się na linii stopu kilka centymetrów za daleko i wracamy do WORD ‘na tarczy’.

Cały nasz egzamin jest rejestrowany na kamerach umieszczonych w pojeździe egzaminacyjnym. Oznacza to, że jeżeli nie zgadzamy się z decyzją egzaminatora, możemy poprosić o zapis wideo i sprawdzenie przez osobę nadzorującą czy decyzja była poprawna. Średnia zdawalność w WORDach to około 30% pozytywnie zaliczonych egzaminów. Mitem jest przeświadczenie, że ‘prawka’ nie da się zdać za pierwszym razem. Jest to kwestia przede wszystkim rzetelnego przeszkolenia w przyjaznej atmosferze. Wielu udaję się zdać za pierwszym razem, Tobie też się uda.

Michał Hozer

www.dobrejazdy.pl / www.ckprawko.pl

Jedna myśl nt. „Jak zrobić prawo jazdy?

  1. Motospeed-Kielce

    Bardzo potrzebne i mądre rady.Im mniej kursantów w szkole tym mniejszy zysk bo pracujemy dla zarobku. Madre słowa o motywacji instruktorów itd, itd itd. My instruktorzy nie mamy ustawowo minimalnej kwoty za prace tak jak diagnosta, mecenas czy inny ważniejszy. Staramy się uczyć najlepiej jak potrafimy. Jesteśmy na tyle uniwersalni, że na jednego krzykniemy i zrozumie, na drugiego nie , grzecznie prosbą, tlumaczeniem tez osiągniemy swoje. Każdego z nas cieszy, jak ktoś zda. Nie ważne za pierwszym, drugim, trzecim razem. Ale zda.
    W samochodzie rozmawiamy z kursantami o wszystkim. To nie jest brak profesionalizmu jak instruktor opowiada o czymś innym niż o jeździe. Odwrotnie jest tak,że wysłuchujemy całego zyciorysu od kursantów/ek nawet ze szczegółami intymnymi. Dokładnie tak jak u fryzjera. A i tak swoje robimy. To, że ktoś zarzuca instruktorowi, że rozmawia przez telefon, to jakas paranoja, bo jak kursant taż nic nie mówi i jedziemy prosto to kurwa co ma instruować. Kolejny tamat molestowania, czy podrywania. Dużo dziewczyn proponuje sex ze załatwienie egzaminu. Uczę jeździć 16 lat. Przypadków milion. Można ulec, albo nie. Jesteśmy ludźmi i nie mamy wpisanej w DNA brak wraźliwości na piękno kobiet za kierownicą w „L” Niejednokrotnie byłem zapraszany na kawe, czy piwo za zdany egzamin. Niejednokrotnie zanim kursant/ka zanim wyszła na jazdy z domu napisał/a wejdź na góre bo zejdzie mi 10 min to zrobie ci kawe nie jest przestępstwem i nie świadczy o braku profesionalizmu. Do tanga trzeba dwojga.Znamy swój zawód i z niego żyjemy. Opinia znajomych jest ważny ale kazdy ma inny charakter. Jednego opowiadany kawał śmieszy, a drugiego nie. Dlatego, jak ktoś uznał mnie,że fajnie sie jeździło ze mną i w ogóle jest na plus to inna osoba pomimo polecenia stwierdzi inaczej. Pamiętajcie!!!! Zapisanie się do szkoły jazdy nie jest ślubem. W każdej chwili możecie szkołę jazdy zmienić lub instruktora. Wszystkim kursanom życze wyniku pozytywnego.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>